18.5.12

Cannes oddaje hołd Marilyn Monroe

Twarzą tegorocznego Festiwalu Filmowego w Cannes jest Marilyn Monroe. Organizatorzy wybierając legendarną aktorkę pragnęli uczcić 50 lecie jej tragicznej śmierci (które przypada w tym roku). Jak można przeczytać w materiałach prasowych Marilyn Monroe jest perfekcyjnym ucieleśnieniem glamuru, prostoty i elegancji. Dzięki marce Chopard, można zobaczyć aktorkę nie tylko na reklamujących festiwal plakatach, ale i na nigdzie dotąd nie publikowanych zdjęciach Miltona H. Greene'a. Wystawę Marilyn Forever można oglądać do 27 maja w hotelu Martinez. Wszystkie 25 fotografii zostało wykonanych dla magazynu Look w połowie lat 50., kiedy Monroe była jeszcze wschodzącą gwiazdą.


Na zdjęciu: Milton H. Greene, Marilyn Monroe, 1954 © 2012 Joshua Greene

27.4.12

Dieter Roth i "jego" zdechłe muchy

Otwarta, dziesięć dni temu w londyńskiej galerii Carroll/Fletcher, wystawa Evy i Franca Mattes miała wyjątkowo dużą promocję. Przede wszystkim dlatego, że jedna z jej części, Stolen Pieces, pokazuje kolekcję kawałków dzieł sztuki, skradzionych, przez to duo artystów, z muzeów w latach 1995-1997. W prasie możemy przeczytać więc o sensie pokazywania odłupanego szwajcarskim nożem kawałka najsłynniejszego ready-made'a Marcela Duchampa Fontanna czy kropli farby olejnej zebranej z płótna Chagalla. Sami artyści tłumaczą się, że chcieli odświeżyć klasyczne i skostniałe w muzeach dzieła poprzez dodanie im nowej energii.
Para nie ograniczyła się tylko do kradzieży fragmentów słynnych dzieł. Podczas wystawy można zobaczyć slajdowisko skomponowane z ponad 10 000 ukradzionych z twardych dysków fotografii i kilka fałszywych rzeźb, które Eva i Franco Mattes przypisali komuś innemu. Jedna z nich ma nawet interesującą wystawienniczą historię. Stara szklana butelka, wypełniona nieżywymi muchami, została pokazana, w zeszłym roku w Saint Louis, podczas wystawy Another Kind of Vapor, jako autentyczna praca Dietera Rotha. 




W 1970 roku, w Los Angeles, Roth wyprodukował składającą się z walizek wypełnionych serem, instalację o tytule Staple Cheese - walizki były otwierane raz dziennie, a psujący się ser z nich wypływał tworząc nowe formy. Z powodu okropnego zapachu gnijacego sera instalację dość szybko zlikwidowano, walizki wyrzucono, a jedyne co z niej pozostało to fotografie i zdechłe w służbie sztuki muchy. Jak podaje wikipedia Roth własnoręcznie zbierał owady z podłogi. Jednak według Evy i Franca Mattes, to oni, nie Dieter Roth, stworzyli to niekonwencjonalne dzieło. Kupili wszystkie składniki (również muchy) przez internet i wysłali pracę do nieświadomych niczego kuratorów. “Butelka była pokazywana przez cały miesiąc i nikt nie zakwestionował jej autentyczności. Fotografia pracy zaczęła krążyć po internecie i została wspomniana w biografii Rotha w Wikipedii” - możemy przeczytać na stronie artystów. Na dowód prawdomówności pokazują pakunki z otrzymanymi do stworzenia dzieła składnikami. Mistyfikacja wynikała z pragnienia, chcą nas przekonać Eva i Franco Mattes, by legendarne dzieło Rotha miało swoją kontynuację. Ale czy  można im wierzyć? Może stworzyli całą inscenizację by poddać w wątpliwość autentyczność zamkniętych w butelce przez Dietera Rotha zdechłych much? 

6.4.12

Barokowe jajko Jeffa Koonsa


Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę radosnych i szczęśliwych Świąt Wielkanocnych. Wraz z życzeniami fotografia jednego z najdroższych jajek na świecie Baroque Egg With Bow Jeffa Koonsa. Zostało ono sprzedane w 2009 roku na nowojorskiej aukcji w Sotheby's za jedyne 5.4 miliona dolarów. Jak donosiła trzy lata temu prasa podobno zakupił je sam Larry Gagosian, galerzysta z Manhattanu, który reprezentuje Koonsa. Zgodnie z wielkanocną tradycją jajko z serii Celebration pozostało więc w rodzinie.

16.3.12

Budka fotograficzna, kabina, automat czyli Photomaton bądź Photobooth!


Dzisiaj będzie o publikacji wydanej przez Editions Photosynthèses, a mianowicie o katalogu wystawy Derrière le rideau, L'esthétique Photomaton. Pierwszą część tytułu można przetłumaczyć jako Za kurtyną, estetyka........ no właśnie, i tu postawiłam sobie pytanie czego? Budki fotograficznej? Kabiny fotograficznej? Automatu? Chyba muszę się zgodzić na pierwszą wersję i założyć, że nie jest to jedyny i obowiązujący odpowiednik francuskiego Photomaton (angielskiego Photobooth) czyli nazwy ulicznych maszyn do robienia czterech różnych portretów na jednym pasku papieru. Dla tych, którzy nigdy nie widzieli takiego urządzenia tłumaczę, że w budkach tych, często zainstalowanych na ulicach lub w przejściach podziemnych, można było się schować, zasłaniając się brudno czerwoną, bądź niebieską plisowaną kotarą i wykonywać wszystkie możliwe dozwolone i niedozwolone pozy i grymasy.  
wykonywać wszystkie możliwe dozwolone i niedozwolone pozy. 
     
Laicy mogliby pomylić tę budkę fotograficzną z budką laicuuuuuu
Laicy mogliby pomylić tę budkę fotograficzną z budką produkującą wszystkie identyczne fotografie, do których często chodzi się, by zrobić zdjęcie do nowego paszportu, legitymacji czy dowódu osobistego. Ale tylko laicy. Pozostańmy więc przy "Tych" jedynych i słusznych budkach fotograficznych. Pierwsze z nich zostały zainstalowane w Paryżu w 1928 roku i natychmiast grupa surrealistów zwęszyłą twórczy interes i zaczęła z nich korzystać intensywnie i kompulsywnie. Louis Aragon, Jacques-André Boiffard, André Breton, Paul Eluard, Max Ernst, Yves Tanguy to tylko kilku fanatyków, którzy regularnie biegali fotografować się i wykrzywiać przed obiektywem. W latach późniejszych wiele generacji artystów przywłaszczyło sobie to automatyczne urządzenie i wykorzystywało je do swoich kreacji: Andy Warhol, Gerhard Richter, Arnulf Rainer, Thomas Ruff czy Cindy Sherman.   
nnnnnwykonywać wszystkie możliwe dozwolone i niedozwolone 
Laicy mogliby pomylić tę budkę fotograficzną z budką ooooooooo
Na 312 stronach publikacji możemy zobaczyć ponad 350 reprodukcji “fotomatonów” bądź prac w innych technikach nimi inspirowanych i to nie tylko znanych artystów, ale również i tych anonimowych (polecam te pornograficzne!). Katalog jest opracowany (niestety tylko w języku francuskim) pod dyrekcją Clément'a Cheroux (odpowiedzialnego za dział fotografii w paryskim Centre Pompidou), Sama Stourdzé (dyrektora Musée de l'Elysée) i Anne Lacoste (komisarza wystaw również w Musée de l'Elysée).  wykonywać wszystkie możliwe dozwolone i niedozwolone pozy. 
 
Na zdjęciach: Franco Vaccari, Esposizione in tempo reale num. 4: Lascia su queste pareti una traccia fotografica del tuo passaggio, 1972, collage de photomatons sur carton, épreuves gélatino-argentiques © Franco Vaccari, property of the Artist; Andy Warhol, Frances Lewis, 1966 © Collection The Sydney and Frances Lewis Foundation/2011, The Andy Warhol Foundation for the Visual Arts, Inc./Artists Rights Society (ARS), New York; Gillian Wearing, Self Portrait at 17 Years Old, 2003. Collection of Contemporary Art Fundació “La Caixa”, Barcelone © Gillian Wearing, courtesy Maureen Paley, London.
 

29.2.12

Wystawy w 2012 - Cindy Sherman


Od niedzieli w nowojorskim MoMA można oglądać retrospektywę jednej z najbardziej wpływowych artystek, amerykanki Cindy Sherman (ur. 1954). Od połowy lat 70 tych jej praca skupia się na poszukiwaniu wymiaru fikcyjnego fotografii. Sherman koncentruje się na autokreacji i autotransformacji - fotografuje samą siebie, wcielając się w kilka ról jednocześnie: fotografa, modelki, art dyrektora, makijażysty, fryzjera i stylistki. Artystka czerpie swoje pomysły z kultury masowej: z filmów, telewizji, czasopism, internetu i historii sztuki. Na swoich portretach postarza się lub odmładza, zmienia płeć czy komputerowo wyolbrzymia rysy twarzy. Wciela się w role seksbomby, starszej pani, gwiazdy kina, błazna, gospodyni domowej, klowna, arystokraty. Choć jej inspiracje nie zawsze są czytelne, fotografie pozostają bez tytułu i są tylko numerowane. Wystawa w MoMA pokaże 171 prac, podzielonych na serie i wykonanych przez ostatnie 30 lat.
Warto też dodać, że Cindy Sherman jest jedną z najdroższych współczesnych artystek. Jej praca Untitled #153 z 1985 roku jest piątą najdroższą sprzedaną fotografią na świecie. W listopadzie 2010 roku zapłacono za nią na aukcji u Phillips de Pury 2 700 000 dolarów. Dwa tygodnie temu, jej Untitled #410 z 2003 roku został sprzedany w Londynie (również u Phillips de Pury) za sumę 433,250 funtów.


Na zdjęciu: Cindy Sherman, Untitled #410, 2003. Dzięki uprzejmości Phillips de Pury; Untitled Film Still #21, 1978. Gelatin silver print, 7 1/2 x 9 1/2″ (19.1 x 24.1 cm). The Museum of Modern Art, New York. Horace W. Goldsmith Fund through Robert B. Menschel © 2012 Cindy Sherman

25.2.12

Szymankiewicz i Dzienis w BWA

Dzisiaj podczas wernisażu w warszawskiej galerii BWA swoje prace pokażą Małgorzata Szymankiewicz i Przemek Dzienis. Otwarcie wystawy malarki i fotografa pod wspólnym tytułem Sub pop odbędzie sie o 19. Nie jest to pierwsze spotkanie tych dwóch młodych artystów. Na stronie galerii możemy przeczytać: «Małgorzata Szymankiewicz (ur. 1980) i Przemek Dzienis (ur. 1984) po raz pierwszy spotkali się na wystawie „Tribute to Fangor...». Jednak w przypadku zeszłorocznego projektu ArtBazaar byli oni tylko dwoma z jedenastu zaproszonych artystek i artystów młodego pokolenia, którzy mieli przygotować prace odnoszące się do twórczości Wojciecha Fangora. Dzisiaj natomiast zobaczymy dialog pomiędzy nimi. Szymankiewicz pokaże duże formatowo akryle na płótnie w bieli i czerni oraz kolorach sepii namalowane pociągnięciami wielkiego pędzla. Dzienis skomentuje jej prace fotografią. Wystawa potrwa do 14 kwietnia.


Na zdjęciach: Małgorzata Szymankiewicz Bez tytułu 184, 2012; Przemek Dzienis, I think I'm empty now, 2012.

10.2.12

Ed Ruscha w kampanii Band of Outsiders

W ostatnim poście napisałam o słabości amerykańskiego malarza Ed(warda) Ruscha do malowania i fotografowania stacji benzynowych. Widać, że siedemdziesięcioczteroletni artysta nie jest w stanie również oprzeć się modzie.
Ruscha wystąpił bowiem jako model na zdjęciach wiosenno-letniej kolekcji amerykańskiej marki Band of Outsiders. Sesja odbyła się 31 stycznia tego roku wokół studia malarza w Culver City w Kalifornii. Rezultaty możecie obejrzeć na blogu Band of Outsiders.
Warto zauważyć, że fotografie zostały wykonane polaroidem, który ostatnio powraca do łask.

 

Na zdjęciach: Ed Ruscha, look book wiosna-lato 2012, Band of Outsiders.

1.2.12

Stacje benzynowe w fotografii i nie tylko

Komunikat prasowy o projekcie fotograficznym Michała Grochowiaka Water&Gas i jedna z jego prac zainspirowały mnie do przedstawienia kilku artystów, dla których stacje benzynowe stanowiły punkt wyjścia do poszukiwać artystycznych.

 
Zacznę od serii fotografii młodego, szwedzkiego artysty Davida Molandera. Dissected Street to panoramiczne obrazy, na których ulice, budynki czy stacje benzynowe wyjęte są z otaczającej rzeczywistości i ukazane z nienaturalnej perspektywy. Molander wycina obiekty z wykonanych przez siebie fotografii, a następnie dokonuje komputerowego kolażu tworząc tym samym nowe urbanistyczne typologie. Na jednym ze swoich kolaży Molander oddaje hołd Edwardowi Ruscha, amerykańskiemu artyście, który w latach 60tych malował i fotografował stacje benzynowe. Jedna z najsłynniejszych jego prac Standard Station Amarillo, Texas, wielokrotnie powielana na różnokolorowych serigrafiach, została umieszczona w centrum kolażowej kompozycji. Dwie stacje benzynowe Molandera z serii Dissected Street były pokazywane w 2010/2011 roku na wystawie młodego pokolenia fotografów reGeneration2.



Obraz Standard Station Amarillo, Texas został namalowany przez Ruscha w 1963. W tym samym roku artysta wydał Twenty-six Gasoline Stations, czarno-biały album z fotografiami stacji benzynowych. Jak samy tytuł wskazuje, publikacja zawiera dwadzieścia sześć czarnobiałych fotografii obiektów znajdujących się wzdłuż słynnej Route 66 łączącej Los Angeles z Chicago. Wydany w małym nakładzie 400 sztuk przez samego artystę album był pierwszą z licznych jego autorskich publikacji. Według wikipedii, sygnowany egzemplarz z pierwszego nakładu jest dzisiaj wart około 35 tys dolarów.

Rok 1975 był przełomowym dla historii amerykańskiej fotografii pejzażu. Wystawa New Topographics: Photographs of a Man-altered Landscape zorganizowana przez George Eastman House w Rochester pokazywała prace Roberta Adamsa, Lewisa Baltz'a, Bernd i Hilla Becherów, Joe Deal'a, Franka Gohlke, Nicholasa Nixona, Johna Schotta, Stephena Shore i Henry Wessel'a Juniora.
Amerykański krajobraz, zmiany jakich w nim dokonał człowiek i wpisana w naturę architektura były tematem przewodnim. Ponieważ New Topographics była jedną z najważniejszych wystaw w historii fotografii pejzażu (a nie mam niestety jej katalogu) sprawdziłam, którzy artyści z tej długiej listy fotografowali nieodłączny element amerykańskiej rzeczywistości czyli stacje benzynowe. Byli to Stephen Shore i Robert Adams. Shore, pionier kolorowej fotografii (obok innego amerykanskiego kolorysty Saula Leiter'a) wykonał w 1975 roku dość banalne, dokumentalne ujęcie stacji benzynowej w Los Angeles. Fotografia ta w maju zeszłego roku została sprzedana na aukcji u Phillips de Pury za ponad 20 tysięcy euro. Stacja benzynowa sfotografowana przez Adamsa w 1968 jest jedynym nokturnem jaki znalazłam w tym temacie. 



Kolejnym amerykańskim artystą, który fotografował stacje benzynowe jest nowojorczyk Mitch Epstein. Jedna z nich jest cześcią projektu American Power, realizowanego od 2003 roku. Właśnie wtedy Epstein otrzymał zlecenie na reportaż dla New York Times Sunday Magazine. Tematem miało być zniknięcie z powierzchni ziemi małego miasteczka Cheshire, w Ohio. Wyludnienie Cheshire powodowały zanieczyszczenia z pobliskiej elektrociepłowni. Koncern Electric Power Company, do którego elekrocieplownia należała płacił mieszkańcom za opuszczenie swoich domów chcąc uniknąć skandalu. Po pierwszym doświadczeniu Epstein postanawia pogłębić swoją wiedzę na temat produkcji energii. Przemierza Stany Zjednoczone wzdłuż i wszerz i fotografuje wszystkie możliwe obiekty produkujące energie: elektrownie jądrowe, zapory, hydroelektrownie, gazownie i rafinerie. Pokazuje w jaki sposób zmieniają one społeczeństwo i amerykański pejzaż. Wśród 63 fotografii American Power jest i stacja benzynowa. Na dystrybutorze widnieje napis Terror-free oil!

 
Na zdjęciach: Michał Grochowiak, Station No. 1, State Route 82, Gulf Beach Hwy, Lousiana; David Molander, Station-service, z serii Dissected Street, 2008; Ed Ruscha, Standard Station, 1963; Stephen Shore, Beverly Boulevard and La Brea Avenue, Los Angeles, California, June 21, 1975. Courtesy Phillips de Pury; Robert Adams, Eden, Colorado, 1968; Mitch Epstein, Omaha, Nebraska, 2008 © Black River  Productions, Ltd./Mitch Epstein. Courtesy Thomas Zander, Cologne.
Wystawa projektu Michała Grochowiaka Water&Gas, w galerii Starter (Gen. Andersa 13, Warszawa) od 7 lutego do 2 marca 2012.

22.1.12

Listy Art Basel ogłoszone!


Od wczoraj na stronie www.artbasel.com można zobaczyć pełną listę 300 galerii , które od 14 go do 17 go czerwca 2012 będą wystawiać prace swoich artystów podczas najważniejszych targów sztuki w Bazylei. Dziennikarze artinfo.com dokładnie policzyli, że aż 39 galerii, które brały udział w zeszłorocznej edycji, nie przyjedzie w tym roku do Szwajcarii. Cytowana jest londyńska Maureen Paley czy Christine König Galerie z Wiednia. Z Polski przyjadą starzy bywalcy czyli galeria Starmach z Krakowa i Fundacja Galerii Foksal z Warszawy. W sekcji Art Statement galeria Raster pokaże prace artystycznego kolektywu Slavs and Tatars. 

 
Ja czekam na jeszcze nieopublikowaną listę artystów biorących udział w Art Unlimited, moim zdaniem najciekawszej i najbardziej niekomercyjnej części targów. Dla przypomnienia Art Unlimited to ulokowana w ogromnej hali sekcja pokazująca dzieła, które przede wszystkim z powodów braku przestrzeni nie zmieściłyby się na klasycznych stoiskach. Oprócz gigantycznych rzeźb i instalacji na Art Unlimited zobaczyć można projekcje wideo, filmy, fotografie i performance.

8.1.12

Wystawy w 2012 - Beauté animale

Moje dzisiejsze surfowanie po necie było w całości poświęcone poszukiwaniom wystaw, które chciałabym zobaczyć w 2012. Jedną z nich będzie pokazywana w paryskim Grand Palais od 21 marca do 16 lipca Beauté animale (zwierzęce piękno). Wystawa badać będzie relacje jakie łączą sztukę oraz ludzką fascynację światem zwierząt i pragnienie poznania go. Od Brueghel'a do Jeff'a Koons'a, nie zapominając o takich artystach jak Leonardo da Vinci, Rembrandt, Degas, Giacometti, Matisse czy Andy Warhol, w Grand Palais zostanie pokazane 160 arcydzieł od czasu renesansu do współczesności. 
.......... 

Postanowiłam przyjrzeć się bliżej zwierzętom jednego z artystów podanych w komunikacie prasowym. Jeff Koons to kontrowersyjne nazwisko sztuki nowoczesnej i ma oczywiście za zadanie przyciągnąć tłumy zwiedzających (tak jak to było w Wersalu w 2009). Jednak nie podano informacji jakie prace Koonsa będą pokazywane podczas Beauté animale. Nasłynniejszym pupilem "króla kiczu i przesady" jest gigantyczna instalacjorzeźba Puppy, czyli wykonany z nierdzewnego stelażu i wypełniony 70 000 kwiatów, 12.5 metrowy West Highland White Terrier. Pierwotnie szczeniak był zamówiony w 1992 roku przez niemiecki kurort położony w Hesji, Bad Arolsen. Przez trzy lata rzeźba była ustawiona przed miejscowym pałacem. Wywoływała wiele kontrowersji, dyskusji na temat funkcji sztuki najnowszej i... przyciągała turystów i miłośników twórczości Koons'a. W 1995 została przeniesiona do Sydney, a w 1997 zakupiona przez Solomon R. Guggenheim Foundation Bilbao i do dzisiaj ozdabia wejście do Guggenheim Museum. Puppy jest jednym z najczęściej fotografowanych psów na świecie, chociażby dlatego, że jego kolory zmieniają się w zależności od kwiatowych sezonów.
Co ciekawe, w 2000 roku terier podróżował do Nowego Jorku, gdzie podczas kilku miesięcy usiadł przed Rockefeller Center. Sam autor widzi w tym kolorowym pachnącym gigancie symbol „miłości, ciepła i szczęścia”. Czekam więc na kolejną podróż Puppy, tym razem do miasta miłości - Paryża.


Na zdjęciach: Jacopo da Ponte, zwany również Jacopo Bassano, Dwa myśliwskie psy przywiazane do pnia, 1548. Musée du Louvre, Département des Peintures © Service presse Réunion des musées nationaux - Grand Palais / Stéphane Maréchalle; Jeff Koons, Puppy, 1992 © Guggenheim Bilbao

31.12.11

Anna Ostoya na liście Modern Painters

Podczas, gdy wszystkie media przedstawiają podsumowania tego, co było ważne w ustępującym 2011 roku, magazyn Modern Painters publikuje w swoim grudniowym numerze listę 100 artystów, których warto obserwować w następnym, czyli 2012. Wśród wybranej setki, (zabrało mi to trochę czasu, żeby przez nią przebrnąć!) jest jedna polka. Ponieważ nazwisko artystki jest dla mnie zupełnie nowe, postanowiłam więc poszukać informacji o osobie, na którą powinniśmy «mieć oko». Urodzona w 1978, w Krakowie, a mieszkająca w Nowym Jorku Anna Ostoya, ma za sobą studia w Parsons School of Art and Design w Paryżu oraz w Städelschule we Frankfurcie nad Menem. Przez rok (2008 – 2009) uczestniczyła w Whitney Independent Study Program w Nowym Jorku. Jak możemy przeczytać na stronie reprezentującej ją nowojorskiej Bortolami Gallery, Ostoya ma za sobą kilka solowych wystaw, między innymi w Silberkuppe w Berlinie (2011), Tegenboschvanvreden w Amsterdamie (2011), Galerii Foksal w Warszawie (2010) czy w Centrum Sztuki Współczesnej Kronika w Bytomiu (2010).

W lutym 2011 roku Ostoya podjęła wyzwanie - tworzenia przez miesiąc jednej pracy dziennie - 28 obrazów podczas 28 dni. Systematycznie, każdego dnia artystka rozpoczynała nowy kolaż na bazie codziennej prasy, magazynów i wydruków internetowych. Do nich dodawała farbę akrylową i płatki złota. Wyprodukowane w sztywnej dyscyplinie prace, na których mieszały się tani papier i szlachetne złoto, zostały pokazane 1 marca w Bortolami Gallery. Cykl Exposures możecie zobaczyć tutaj. Natomiast bezskutecznie starałam się znaleźć na youtube film Ostoyi, Taniec, pokazywany sześć lat temu w krakowskiej galerii Zderzak. Zamiast niego zobaczyłam krótkie, półtoraminutowe wideo zrealizowane przez artystkę dla grupy punkrockowej Pornoheft ........................................................................................................................    
........................................
Na zdjęciu: Anna Ostoya, Exposures: 20.02.2011. Gazeta i akryl na płótnie, 61 x 50.8 cm. Courtesy Bortolami Gallery.

16.12.11

Urodzinowe marzenia


Dzisiaj są moje urodziny, więc postanowiłam sprawić sobie trzy prezenty – dzieła sztuki. Przez parę godzin zastanawiałam się, wybierałam i przebierałam. Nie łatwo jest się zdecydować, gdy się ma do wyboru całą historię sztuki. Z powodów konserwacji natychmiast odrzuciłam sztukę dawną. Oczywiście chętnie weszłabym w posiadanie kilku obrazów Piero della Francesca czy Filippo Lippi, nie wspominając już o Carlo Crivellim czy Giovanni Bellinim. Ale te lepiej żeby zostały w muzeach. Skoncentrowałam się więc na sztuce XX wieku. Dwa prezenty musiałbym ukraść, bo są w kolekcjach instytucji muzealnych. Kolejny mogłabym po prostu kupić. Poniżej mój wybór.
Obraz amerykańskiego artysty Adolpha Gottlieba, Czarne i białe znajdujący się w madryckim muzeum Reina Sofia. Płótno ma dość duże wymiary 229 x 152,5 cm i zostało namalowane w 1960 roku. I choć to Mark Rothko, kolega Gottlieba z grupy Ten, jest bardziej znany, to jednak wolę formy i minimalistyczne kolory Gottlieba.
.................
Add caption

.............................
..................
Instalację - rzeźbę z neonów Dana Flavina z 1964 roku zatytułowaną Monument for V. Tatlin VII. Jest ona w stałej ekspozycji Pinakothek der Moderne w Monachium.                                                                                               
Natomiast w Paryżu poszłabym do galerii Francois Sage i kupiłabym jedną z fotografii Daido Moriyamy, Electric light, Shinjuku-ku, Tokyo z 1990 roku.  ..........................................................